jest(t)empo - operacje plastyczne

9 m-cy

Witam wszystkich serdecznie po dłuuuugiej przerwie. Zrobiłam sobie wakacje od bloga. Oczywiście wracałam tutaj od czasu do czasu, ale pisanie jakoś nie sprawiało mi przyjemności i kasowałam napisane zdania jedno po drugim.

Dostałam propozycję przejścia z blogiem na inną platformę. I też jeszcze nie podjęłam decyzji w tej sprawie. Totalny "nieogar" to moje drugie imię. Mam nadzieję, że jak się zdecyduję na ten krok to mnie odnajdziecie w necie.

Co u mnie? W skrócie: ok.

Jestem wyczekane 9 miesięcy po operacji. Mam upragnioną stabilizację. Nos jest już niewzruszalny w każdym elemencie poczynając od nasady nosa, grzbietu, skrzedełek i na dziurkach kończąc. Część kostna i chrzęstna nie przemieszcza się w żaden niekontrolowany sposób. Części chrzęstnej to za wiele chirurg nie zostawił (miękki jest jedynie czubek nosa). Niechciane gulki odeszły w zapomnienie. Dziurki nie są identyczne (nie przeszkadza mi to wcale). Grzbiet nosa, gdy przejadę po nim palcem nie jest równy jak od linijki. Czuję pod palcem nierówności, jednak pomimo, że sa wyczuwalne nie są widoczne. Być może w jakimś szczególnym oświetleniu czy też ekspozycji są zauważalne, jednak osobiście nie rozczulam się nad tym. 

Co z oddychaniem? Odpowiadam: dziękuję dobrze.  Bywa, że nos się przytknie (w szczególności lewa dziurka). Czy jest lepiej niż przed operacją? Chyba nie, ale gorzej też nie. 

zdjęcie512.jpg

Piersi miękną i tyle. No i fajnie wyglądają:) J. jest zachwycony, ale dla mnie są jeszcze za twarde, no i te brodawki wiecznie sterczące, na które muszę ciągle uważać:)

Taka jak teraz powinnam być zawsze. Zmieniłam się, I nie chodzi o zewnętrzny look. Wcześniej nie miałabym odwagi pisać bloga, wstawiać fotek, a teraz myślę o napisaniu książki. Pewnie, że nie jakiejś mega mądrej, ale z fajną akcją. Sama siebie nie poznaję, a co dopiero dziwić się innym:) A zdarza się to nagminnie...

zdjęcie506-crop.jpg

zdjęcie513-crop.jpg