jest(t)empo - operacje plastyczne

Przesada

Hmmm. Czy operacja się udała czy też nie? Jak jednoznacznie zakwalifikować operację do jednej bądź drugiej grupy?

Myślę, że jednym z wyznaczników jest:  CEL OPERACJI.

Mianowicie, poddając się operacji pragniemy zmiany w wyglądzie. Ja oczekiwałam:

- powiększenia piersi,

- zmiany kształtu nosa (usunięcie garba i infantylne życzenie w przypływie emocji: aby nos był śliczny),

- oraz w domyśle: żeby nie było komplikacji.

Takie były cele wyznaczone lekarzowi.

Co osiągnął lekarz?

- powiększył piersi :),

- zmienił kształt nosa w ten sposób, że usunął garb i ukształtował go wg swojego poczucia estetyki,

- brak komplikacji.

Czy operacje należy uznać za udane? Według mojej oceny: TAK.

Dlaczego? Proste: cele zostały osiągnięte.

Tutaj należy zaznaczyć, iż istnieją sfery w całej procedurze niezależne od lekarza. Tutaj myślę np. o procesie gojenia czy uwarunkowania konkretnego organizmu. Tego nie biorę pod uwagę w ocenie.  

Innym ważnym czynnikiem jest rozległość obszaru operacji. Im lekarz więcej musi przy nas "zrobić" tym operacja jest bardziej ryzykowna.

Ktoś może zarzucić, że dziurki nierówne itp. Mam to w nosie dosłownie i w przenośni. Moja operacja nosa należała do tych bardzo rozległych. Taki mankament to bzdurka w obliczu tego, co mogło pójść nie tak.  Tak po cichu myślałam, że będę ten nos musiała operować po raz drugi, aby osiągnąć zamierzony efekt. Jednak udało się za pierwszym razem. Dla mnie to cud. Pewnie, że gdybym była gwiazdą filmową, to bym może i pomyślała o drobnej korekcie, ale nią nie jestem i nie czuję takiej potrzeby.

Często oglądam programy telewizyjne, w których pokazywane są operacje plastyczne celebrytów właśnie w podziale na te udane i nieudane.

Co jest tam wyznacznikiem? PRZESADA.

Tak. To najczęściej używane zdanie: "Ktoś przesadził z operacjami". A te udane to takie, po których operowana osoba jest ładniejsza, ale jednocześnie zachowała naturalny wygląd.

Gdybym jeszcze raz miała się operować dodałabym do listy "życzeń" zachowanie naturalnego, nieprzesadzonego wyglądu. Dobrze, że mój lekarz sam o tym pomyślał.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której należy wspomnieć. Wiem, wiem. O gustach się nie dyskutuje. Ale nie tym razem. Przy operacjach plastycznych to ślizgi temat. Jak jednoznacznie określić czy nos się podoba? I jak to zrobić? A najważniejsze: kto ma rację w przypadku sporu? I kto ma to rozstrzygnąć? Przecież zainteresowane strony tj. lekarz i pacjent mogą być nieobiektywni. Więcej tutaj znaków zapytania niż odpowiedzi. Jedno jest pewne. Decydując się na lekarza, decydujemy się na jego poczucie estetyki. Pamiętajmy o tym.