jest(t)empo - operacje plastyczne

Rytm

Jestem rok i dwa miesiące po operacjach. Wiem, że może to i nudne, ale żadnych rewelacji i zwrotów akcji nie ma. Jednak plusem tego jest to, że nic złego się nie dzieje. Żyje sobie z dnia na dzień i wcale nie myślę o nosie i piersiach. Jestem już z nimi zaprzyjaźniona i zapominam o tym,  jak było wcześniej. Od czasu do czasu mam takie miłe uczucie, gdy zakładam nową bluzkę, czy sukienkę, nie wspominając o biustonoszu, że wszystko tak ładnie leży.

Kocham to uczucie, gdy mąż kładzie mi głowę na piersiach i wiem, że czuje ich objętość, a nie wypełnienie gąbek w staniku. Teraz jak się rozbieram, to zaczynam od góry, a nie jak przed operacją od dołu, aby jak najdłużej ukryć braki w figurze.

W dalszym ciągu przeszkadza mi twardość piersi. Niby palce położone na piersi podczas ucisku wgłębiają się w pierś, ale mam wrażenie, że ich taka globalna ruchliwość jest zaburzona. Na przykład jak podskakuję pierś skaczę ze mną w tym samym rytmie, a zauważyłam, że naturalne piersi mają podczas np. biegu swój własny rytm różny od reszty ciała.

Być może jest to spowodowane tym, iż ciągle chodzę w staniku i implanty nie mają możliwości delikatnie opaść i rozciągnąć skóry.

Przyjmuję też drugą wersje, a mianowicie, że moje mięśnie piersiowe tak silnie trzymają implant, że nie pozwalają mu na żadną swobodę. Myślę, że taka sytuacja może być spowodowana zbyt małą lożą wyseparowaną przez chirurga, lub zbyt dużym implantem.

Ku uciesze J. postanowiłam uwolnić piersi i pochodzić bez stanika:)

Aaaa i jeszcze jedno. Wykorzystuje piersi w bardzo oczywistym celu. Nigdy tego wcześniej nie robiłam, a nawet nigdy nie przeszło mi przez myśl, że bym mogła to robić.

Chodzę w dekoltach, aby np. udobruchać J. Zero wysiłku a efekt piorunujący.

Co do nosa, to mam wrażenie że jeszcze coś się zmienia. Są to zmiany bardzo subtelne, jednak dla mnie zauważalne.

Złagodniało miejsce gdzie łączy się podstawa nosa z policzkiem. Wcześniej było takie delikatne wybrzuszenie (szczególnie widoczne na wprost), a teraz go nie ma. Mam zamiar wybrać się do laryngologa z tą lewą dziurką. J. mówi, że w nocy nadal pochrapuje. Chcę sprawdzić, czy przepływ powietrza nie jest utrudniony.

Nie mam pamięci do twarzy (gdybym miała podać np. rysopis kogokolwiek na policji to niestety moja pomoc zaliczałaby się do tych z kategorii "żadna"). Poznaje z reguły po głosie, posturze, sposobie poruszania, ale nie po rysach twarzy. Nieraz się mi zdarzyło, że wyszłam na niedostępną lub niemiłą, bo się nie przywitałam, albo że specjalnie unikałam kogoś. Teraz z kolei nie każdy poznaje mnie lub nie jest pewien, czy to ja. Bo moje rysy się zmieniły.Trochę to zwariowane. Ale analizując, to prawda jest taka, że zawsze unikałam spojrzeń prosto w twarz, aby nikt nie patrzył w moją. Może coś w tym jest. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.