jest(t)empo - operacje plastyczne

Bankiet

W co się ubrać na bankiet?!! Mam dwa dni na wszystko. Wszystko tzn. zorganizować ubranie, poprawić stan skóry, włosy, bilety lotnicze, parking na lotnisku i dom, aby funkcjonował beze mnie.

Nie wiem jak to ogarnęłam, ale się udało.

Gdyby nie to, że boje się latać, to może i bym odpoczęła przy lekturze w samolocie, jednak strach był jak zawsze większy niż zmęczenie.

Na miejscu panika. Nikt nie potrafi mi powiedzieć jak bardzo oficjalne jest to spotkanie. Czy założyć ubranie eleganckie czy raczej bardziej na luzie.

W sumie nie zostawiłam sobie wiele możliwości co do zmiany decyzji, ponieważ bagaż podręczny ma swoje ograniczenia i mogłam jedynie zapakować kilka rzeczy, a pobyt nie był jednodniowy.

Postawiłam na stonowaną elegancje. Granatowa dopasowana bluzka o moim ulubionym łódkowym dekolcie i rękawach 3/4. Do tego czarna spódnica z grubego materiału mocno dopasowana w talii paskiem, w kontrfałdy wychodzące bezpośrednio z paska, tiulowna od spodu z szczególnym uwzględnieniem dołu, o długości mocno za kolano. I na zwieńczenie czerwone szpilki o pełnej pięcie i czubku, ale bardzo delikatne w kształcie.

Makijaż jak zwykle delikatny. Skóra po zabiegu pellingiem bankietowym zrobionym dzień wcześniej u "Kasi" jest jak u noworodka, więc nie wymaga zbyt wielu kolorowych kosmetyków. "Kasia" jak zwykle ratuje mi życie. Nie dość, że przyjmuje mnie z godziny na godzinę, to jeszcze umawia mnie do swojej fryzjerki.

Włosy świeżo pofarbowane z odrostami miedzianymi i ciemnym oraz jasnym blondem położonym kilka centymetrów niżej, uczesane w dobierany gruby warkocz. W warkoczu przeplatają się ze sobą jasne i ciemne pasemka. Sam warkocz rozpoczyna fala włosów, która biegnie od czoła i jest wpleciona tyłem w warkocz.

Wchodzimy do hotelu. Ulga. Trafione w dziesiątkę. Odstresowuje się.

Co prawda nie znam nikogo poza J., ale czuje się fantastycznie. Mąż przez całą imprezę zebrał z "worek" komplementów na temat urody swojej żony. Kilka pań głośno wyraziło zachwyt moją spódnicą, która tańcu dodawała delikatności i płynności.

Czułam się jak porcelanowa laleczka w bajce. Nigdy by to nie było możliwe gdyby nie operacje. Piękny profil sprawił, że czułam się pewnie, pełne piersi wypełniły ubranie tam gdzie należy. Nie martwiłam się że coś w staniku się przesunie, że będzie widać wkładki. Nie czułam skrępowania, które odbierało całą przyjemność  przebywania z ludźmi.

A najpiękniejszy komplement który usłyszałam, to:

- Tak pięknie wyglądasz w tańcu.

Niestety to nie był J.

Tak, to moja bajka.

 

Ps.

Dziękuję mojej psiapsiółce za rady stylistyczne:)