jest(t)empo - operacje plastyczne

2 i 1/2

Jestem ponad dwa i pół roku po operacjach. Piersi są już miękkie i współpracują w ruchu z resztą ciała. Twardość implantów jest wyczuwalna jedynie, gdy ręce mam uniesione do góry. Niepokój mój wzbudzają bóle piersi bezpośrednio przed miesiączką. Nie pamiętam, czy przed operacją też one były tak intensywne, czy też po operacji bardziej się na nich skupiam, a może to objawy " starości "?

Nie zauważyłam znaczącej zmiany w wyglądzie biustu. Od ostatniego wpisu piersi pozostały na tej samej wysokości, może trochę się do siebie zbliżyły. Przypuszczam, że to przez ich zwiększoną miękkość.

Brodawki sterczą nadal, bo taki mój urok. Przed operacją nosiłam gąbki, więc nie było to tak zauważalne. Teraz noszę wyłącznie miękkie biustonosze i dlatego tak to się rzuca w oczy. Wkladam do biustonosza cieniutkie wkładki i po kłopocie. Prawa pierś była większa przed operacją i taka jest ten po operacji.

Uwielbiam mieć piersi.

Nos zrobił się smuklejszy. Delikatniejszy, szczególnie po bokach. Z profilu widać kostnine w postaci minimalnego zgrubienia. Nos ma bardzo naturalny wygląd. Nikt, ale to nikt z nowych znajomych nie zauważył, że nos był "robiony".

Rodzina i przyjaciele operacje nosa uznali już za przeżytek i nikt do tego tematu nie wraca.  Niestety nadal zapycha się lewa dziurka. Trochę mnie to denerwuje. Powoli myślę o wizycie u laryngologa. Ale i tak jestem przeszczęśliwa,  że mam nowy nos.

Operacje wiele zmieniły. Oczywiście, że wizualnie również. Ale najważniejsza zmiana to moje poczucie  pewności siebie. To nie frazes. Minęła taka nigdy nie wypowiedziane obawa, że J. się mną znudzi i pocieszy się inną. Teraz, nawet gdyby się tak stało, to uznałabym, źe jest po prostu głupi.... Bo jestem fajną babką. Tak w ogóle, nie tylko z wyglądu.